Adam Asnyk

 

Ach! powiedz


Ach, powiedz, powiedz! jaki Bog
W nadziemskie ubral cie szaty,
Abys w pieknosci zbrojna luk
Zburzyla promienne swiaty?

Ach, wobec ciebie nie ma nic!
Ty lamiesz prawa odwieczne.
I przed jasnoscia twoich lic
Promienie gasna sloneczne.

Niebiosa, ziemia, blekit wod,
Wszystko przepada i ginie,
Gdy ty w pieknosci zbrojna cud
Stajesz na swiatow ruinie.

Olsniewasz wszystkie swiaty trzy
Bialoscia swego lona,
Rozkoszy dreszczem ziemia drzy,
Kiedy obnazysz ramiona.

Z ust twoich pijac slodych roz,
Z pragnienia umrzec by trzeba,
Ich ogien wstrzasa swiatem dusz
I palo najwyzsze nieba.

A ktoz z smiertelnych moze zniesc
Twa pieknosc w calym rozkwicie?
Kto moze oddac tobie czesc
I jeszcze zachowac zycie?

Kto moze mysla piescic skron,
Twych wlosow bawic sie splotem,
Kto pic namietna moze won
I jeszcze nie umrzec potem?

Tak jak konwalii bialy kwiat
Usycha na twoim lonie,
Tak kazdy zginac bylny rad
Z usmiechem szczescia przy zgonie.

Lecz widzac ciebie, odejsc znow
W samotne ziemi obszary...
Na te meczarnie nie ma slow,
I nie ma straszniejszej kary!

Wiec powiedz, powiedz! jaki Bog
Zrobil cie kwiatow krolowa?...
Bo ja chce umrzec u twych nog,
Bys mnie wskrzesila na nowo!spis wierszy

Blawatek

Jaki to chlopiec niedobry!
Tak mnie wciaz zbywa niegrzecznie,
Musze sie gniewac na niego,
Gniewac koniecznie.

Niedawno wyrwal mi z reki
Zerwany w polu blawatek
I przypial sobie do piersi
Skradziony kwiatek.

I jeszcze zartowal ze mnie,
Gdym sie zalila na psote,
Bo mowil, ze ma cos wiecej
Ukrasc ochote.

Ze oczy moje piekniejsze
Nizli ten kwiatek niebieski,
Ze chce pic rose z blawatkow,
A z oczow lezki.

I mowil dalej niegrzeczny,
Ze mnie rodzicom ukradnie
Tak straszyc kogo, doprawdy
Ze to nieladnie.

Chcialabym gniewac sie bardo! -
Nie widziec wiecej... ach! trudno;
Wiem, ze mnie samej bez niego
Byloby nudno.

Ale go musze ukarac,
Podstepu na to uzyje:
Bede umyslnie plakala,spis wierszy

Chlopca mego mi zabrali

Chlopca mego mi zabrali,
Matulu!
W swiat daleki go pognali,
A ja za nim umre z bolu -
Dalam na msze sznur korali,
Niechaj Pan Bog go ocali,
Matulu!

Do szeregu poszedl z bronia,
Moj Boze!
Tam smierc powna - poszedl po nia.
Milosc moja nic nie moze,
Ani lzy go nie zaslonia
Przed zawistnej smierci dlonial
Moj Boze!

Nie pytaja o to wrogi,
Kto ginie.
Czy jest sercom ludzkim drogi?
Czy placz siostry za nim plynie?
Czy umiera matka z trwogi,
Kiedy pyta smierci srogiej:
Kto ginie?

Na kulami zaoranej, Na roli,
Ma pasc we krwi moj kochany...
Czyliz na to Bog pozwoli,
By samotnie ginal z rany
Z dala swoich - na zasianej
Krwia roli?

Spojrzyj na nas, Ty Panienko
Przeczasta!
I nad serca mego meka
Ty sie zlituj, o gwiazdzista
Niebieskiego dnia jutrzenko!
Oslon jego swoja reka,
Przeczysta!spis wierszy

Do...

Przeklenstwa synu! co Kaina pietnem
Straszysz w dzien bialy Chrystusowa trzode,
Przybywaj do mnie! w ucisnieniu smetnem
Znajdziesz dla siebie gorych i ochlode.
Znanys mi z dawna, gdy zyciem namietnem
Przyniosles duszy swojej wieczna szkode,
Rzuciwszy cnoty gosciniec utarty
I do bram niebios biegnac, i odparty.

Lepiej ci bylo wraz z bracia Ablowa
Przezuwac zycie na pokory zebie,
Kochac na rozkaz i wierzyc na slowo,
Palac na stosie ofiarnym golebie;
Nizli do boju stanawszy z Jehowa,
Przegladac bytu i nicestwa glebie.
Nie bylbys nosil fatalnej pieczeci,
Na ktora z wstretem patrza wniebowzieci!

Lecz tym, czym jestes, skazany na pieklo!
Tym cie miec pragne! gosciu moj posepny!
Bo jakies echo podziemne mi rzeklo:
Ze los nasz jeden, ze i ja wystepny,
Czemu tym bardziej wierzyc teraz musze.
Gdy jasne niebo z piersi mej ucieklo,
I sam zostalem, nieprzystepny skrusze,
A tylko jednej rozpaczy przystepny.

Razem wiec z toba, synu potepienia,
Nad Babilonu wodami usiedziem,
A niesmiertelni wielkoscia zwatpienia,
Z swej piersi glosu strasznego dobedziem;
Z Prometeuszow wiecznoscia cierpienia
I z sepem zadzy, meczarni narzedziem,
W wlasnej niemocy skowani lancuchy,
Zostaniem bratnie dwa stracone duchy!

Lecz nim utoniem w niepamieci fali
Przed okiem ludzi skryci w oblok czarny,
Niech ich piesn nasza gromem wstydu spali:
Ze w nikczemnosci pedzac zywot marny,
Plazowe szczescie, nie wielkosc obrali;
Niech ich rod szczesny, cierpliwy i karny
Z pokora znosi losow wyrok twardy,
My im zaplacmy jalmuzna pogardy...spis wierszy

Dziwny sen

Dziwny sen mialem z wieczora,
Trwal jakby przez wiecznosc cala -
Tys byla fala jeziora,
Ja bylem nadbrzezna skala.

Nie zalowalem tej zmiany,
Zem skala, a nie czlowiekiem;
Marzylem, zem jest kochany...
A wiek przemijal za wiekiem -

Nie zalowalem, ze gluchy
Glaz nic powiedziec nie moze...
Mowily ze soba duchy,
Jam niebo widzial w jeziorze.

Tys zawsze padala drzaca
Na moje piersi z granitu,
Zlaczona wsrod lat tysiaca
Wezlami wpolnego bytu.

Kruszylas kamienne lono,
A jam sie cieszyl z zniszczenia,
Bo przeczuwalem spelniona
Dole zimnego kamienia.

Wiedzialem, ze gdy do konca
Zamiary przywiedziesz zdradne -
Zegnajac gwiazdy i slonca,
w ramiona twoje upadne.spis wierszy

Echo kolyski

Gdym jeszcze dzieckiem byl
Budzacym sie na swiat,
Gdy watly zycia kwiat
Jeszcze sie w paczku kryl,
Na lono matka mnie brala,
Piescila i calowala,
Gdym jeszcze dzieckiem byl.

Pamietam po dzis dzien,
Jak kojac placz i gniew,
Nucila teskny spiew,
Co fala slodkich brzmien
Dobywal usmiech na nowo;
I kazde piosnki slowo
Pamietam po dzis dzien.

"Dziecino, nie placz! nie!
Rozjasnij twoje twarz,
Dopoki matke masz,
Nie moze byc ci zle;
Na moim oprzyj sie lonie,
Ja cie przed bolem zaslonie -
Dziecino, nie placz, nie!

Chowaj na pozniej lzy!
Dzis jeszcze aniol stoz
Girlanda bialych roz
Okala twoje sny,
Na tkance marzen pajeczej
Maluje kolory teczy -
Chowaj na pozniej lzy!

Rozosza wszystko tchnie,
Spiewa ci ptakow chor,
W twym niebie nie ma chmur
Ani goryczy w lzie;
Zycie usmiechem cie wita
I kazdy kwiat ci rozkwita,
Rozkosza wszystko tchnie!

Wiec dusze swoje piesc
utrzenka rajskich farb
I czystych uczuc skarb
W niewinnej piersi miesc!
Bys mogl zaczerpnac w tym zdroju,
Gdy ci przybraknie spokoju -
Wiec dusze swoje piesc!

Bo przyjdzie inny dzien,
W ktorym, o synu moj,
Napotkasz tylko znoj
Zamiast rozkoszy tchnien;
Zdrada ci oczy otworzy,
Nieufnosc ducha zuozy,
Bo przyjdzie inny dzien.

Przyjdzie ci placic krwia
Serdecznych marzen dlug,
Zdepcze cie w prochu wrog,
Zniewazy bolesc twa;
Szlachetny poryw zapalu
I milosc dla idealu
Przyjdzie ci placic krwia.

I bol swo bedziesz niosl
Samotny sercem w swiat!
Zawodow, zludzen, zdrad
edzie ci wieniec rosl,
Cierniami otoczy skronie,
-skrepuje na zawsze dlonie -
I bedziesz bol swoj niosl.

Na taki zycia zmrok,
Rozbicia straszna noc,
Zachowaj ducha moc
I jasny dziecka wzrok.
Niech ci wspomnienie kolyski
Przyniesie matki usciski
Na taki zycia zmrok!

Pomimo gorzkich prob
Zawsze, ach! dobrym badz!
Z miloscia drugich sadz
I patrz z nadzieja w grob.
Nie zatrac dziecinnej wiary,
Nie zaluj swojej ofiary -
Pomimo gorzkich prob.

O nie mw, dziecie me,
Ze marny zycia trud,
Ze wszystko falsz i brud,
A prawda tylko zle;
Ze trzeba watpic i szydzic,
Pogardzac i nienawidzic,
O nie mow, dziecie me!

Na matke wspomnij swa,
Na milosc, co bez plam,
Zwatpieniu zadaj klam
I obmyj dusze lza,
Wierz w pieknosc ducha sloneczna
I w milsc, ktora jest wieczna -
Na matke wspomnij swa".spis wierszy

Gdy...

Gdy zielenic gaj sie zacznie
W majowa pogode,
Zaczynaja sie nieznacznie
Budzic serca mlode.

Gdy rozowe kwiecia puchy
Pokryja jablonie,
Ktos sie skrada do dziewuchy,
A ta cala plonie.

Gdy jabloni kwiat opada,
Kalina zakwita,
Przy dziewczynie chlopiec siada
I o cos sie pyta.

Gdy slowiczek piesn wiosniana
Nuci ponad struga,
Ukochany z ukochana
Rozmawiaja dlugo.

Gdy sie bialy powoj wije
Okolo olszyny,
Oplataja chlopca szyje
Raczeta dziewczyny.

Gdy na zniwo czas nadchodzi
I zyta sie biela,
Przysiegaja sobie mlodzi,
Ze ich nie rozdziela.

***
Gdy szron potem trawke zwarzy,
Zmarszczy listki suche,
Cos ojcowie radza starzy,
Jak wydac dziewuche.

Gdy w cieplejsze ciagna swiaty
Wedrowne bociany,
Wraca z niczym z ojcow chaty
Chlopiec ukochany.

Gdy upadna pierwsze sniegi,
Dziewczyna rozpacza,
Bo przychodza na przeszpiego
Swaty od bogacza.

Gdy nastaje dzionek krotki,
Trzaska jezdziec z bicza,
Ojciec wnosi kielich wodki,
Ziecia grosz oblicza.

Gdy zmrozone stana rzeki,
Sciete grube lody,
Z ciezkim sercem w swiat daleki
Rusza chlopiec mlody.

Gdy pod sniegiem dysza siola,
Smutnie wrona kracze,
W slubnym wianku do kosciola
Dziewcze jadac placze.spis wierszy

Klatwa

Kto byl przyczyna rozstania naszego -
Niechaj lzy moje upadna na niego!
I niech tak samo serce mu przygniota
Samotnym zalem i prozna tesknota!

Kto byl przyczyna naszego rozstania -
Niech nie doczeka slodkiego spotkania,
Lecz niechaj ginie z dala od kochanej,
Nie pocieszony i nie zalowany!spis wierszy

Lilie wodne

Taki spokoj rozlany w naturze,
Niebo takie czyste i pogodne -
Na jeziora przejrzystym lazurze
Zakwitaja biale lilie wodne;
Zakwitaja i z schylona twarza
Za czyms tesknia i gonia, i marza.

Sierp kiezxca przeglada blyszczacy
Przez nadbrzezne sitowia i trzciny,
Lodka plynie po fali milczacej -
Na niej chlopiec patrzy w twarz dziewczyny,
A ta glowke rozmarzona sklania,
Czyniac jemu dziwne zapytania:

"O czym marza owe lilie smutne,
Zatopione w podwojnym blekicie?
Czy jak duchy jeziora pokutne
W snie kwiecistym nowe biora zycie?
Gdzie je znowu w jasny wieniec wplata
Idealna, tworcza pieknosc swiata?

Czy tez moze sluza za dyjadem
Utopionej w jeziorze dziewicy?
Albo tylko sa odbiciem bladem
Ludzkich tesknot wiecznej tajemnicy,
I dlatego sen zycia je piesci
Echem naszych pragnien i bolesci".

"Ty sie pytasz, moj bialy aniele,
O czym marza owe kwiaty senne?
W naszych piersiach kwitnie uczuc wiele,
A nie wiemy, gdzie biegna promienie,
I zwiazanie ze ziemia lancuchem,
Nic nie wiemy, gdzie plyniemy duchem.

Wiemy tylko, ze w ciaglej pogoni
Za ta mara pieknosci bezwzgledna
Rozsiewamy kwiaty pelne woni,
Ktore kwitna chwil kilka i wiedna,
Ale w kazdym w krotkiej trwania dobie
Zostawiamy jakas mysl po sobie".

"Ja bym chciala - dziewcze sie ozwalo -
Moj sen zycia powstrzymac w swym biegu
I zakwitnac taka lilia biala,
Pelna woni na jeziora brzegu;
I nie poniesc zadnej serca straty,
Lecz tak zwiednac jako wiedna kwiaty.

Ja sie lekam w ciemna przyszlosc plynac
I utracic rajskich marzen jasnosc;
Wole raczej w chwili sczescia zginac
I twa milosc wziac z soba na wlasnosc,
I byc pewna, ze sie nic nie zmieni
W blasku naszych wewnetrznych promieni".

"Niech cie przyszlosc, najdrozsza, nie straszy!
- Odparl mlodzian, topiac wzrok w blekicie -
Mysmy najprzod juz w milosci naszej
Zaczerpneli niesmiertelne zycie
I mozemy isc dalej bezpieczni,
Ze sie sen nasz za swiatem uwieczni.

Los nas moze na zawsze rozlaczyc,
Wyszukiwac meczarnie najrzadsze,
Moze w serca trucizne nam saczyc -
Tych chwil szczescia on jednak nie zatrze!
I zostawim nad swija mogila,
Co nam spojnia niesmiertelna bylo.

Moze takze nad tonia blekitna,
Tu gdzie teraz rozmawiamy z soba,
Takie lilie znow po nas wykwitna,
Naszych losow owiane zaloba,
I w niebiosa patrzac sie pogodne,
Beda o nas marzyc lilie wodne".spis wierszy

Miedzy nami nic nie bylo

Miedzy nami nic nie bylo!
Zadnych zwierzen, wyznan zadnych,
Nic nas z soba nie laczylo
Procz wiosennych marzen zdradnych;

Procz tych woni, barw i blaskow
Unoszacych sie w przestrzeni,
Procz szumiacych spiewem laskow
I tej swiezej lak zieleni;

Procz tych kaskad i potokow
Zraszajacych kazdy parow,
Procz girlandy tecz, oblokow,
Procz natury slodkich czarow;

Procz tych wspolnych, jasnych zdrojow,
Z ktorych serce zachwyt pilo,
Procz pierwiosnkow i powojow
Miedzy nami nic nie bylo!spis wierszy

Mirty

Srodziemnego morza brzegiem,
Nad blekitnych wod przestrzenia,
Obsypane kwiatow sniegiem
Mirty wiecznie sie zielenia.

Niebo blyszczy tak ogniscie,
Zrumienione dolem z lekka -
Przez zielone gaju liscie
Roztopione zloto scieka.

Melodyjnie pluszcze fala,
Wietrzyk w listkach szemrze slodko,
Canzonette slychac z dala,
Co wciaz nowa dzwieczy zwrotka.

Posrod mirtow z wolna kroczy
Syn chmurniejszej, innej ziemi
I olsnione spuscil oczy
Przed blaskami, przed zlotemi!

Proszy z krzewow biale kwiecie,
A on marzy: jak tam w dali
Wicher sniezne zaspy miecie,
Jak tam jeczy, jak sie zali,

Jak tam ciezko jest podroznym
Po pustkowiach bladzic noca...
I o domu marzy proznym,
Gdzie powracac nie ma po co.

Wtem piesn zabrzmi:"Mirty plona,
Drza listkami nieprzytomnie,
Ale silniej drzy me lono...
Luby, luby, spiesz sie do mnie!"

A wedrowiec idac wzdycha:
"Ach nie dla mnie plona kwiaty -
Tam mogila stoi cicha,
Gdzie mi zakwitl mirt przed laty.

Tak, pamietam! rosl w ogrodku,
Zasadzony matki dlonia,
Ale biedny usechl z smutku,
Lzy go moje nie dogonia".

Smutny zsmiech znikl mu z twarzy,
Czolo chmurzy sie bolesniej -
O mogile drogiej marzy,
Wtem znow slychac zwrotke piesni:

"Spiesz, o luby! przybadz przecie,
Mam dla ciebie dary nowe,
Swiezy usmiech, swieze kwiecie,
Swieze usta purpurowe".

Dziwnie mu na dusze pada
Ten ton piesni rozkochanej,
Ta rozkosznych slow kaskada
Na otwarte serca rany;

Wiec ucieka przed tym echem
Na nadbrzeznych skal krawedzie -
Morze wita go usmiechem,
A piosenka sciga wszedzie.

Piosnka konczy:"W mirtow cieniu
Raczka cie nakryje biala,
Przy canzonett slodkim brzmieniu
Dobrze ci sie bedzie spalo!"

A wedrowiec dalej kroczy,
Rozwazajac piosnki slowa:
Ach! nie luba zamknie oczy,
Obca ziemia go pochowa.

I powtarza w zamysleniu,
Przyciskajac piers zbolala:
"Przy canzonett slodkim brzmieniu
Dobrze ci sie bedzie spalo!"spis wierszy

Myslalem ze to sen

Myslalem, ze to sen, lecz to prawda byla:
Z nadziemskich jasnych sfer do mnie tu zstapila,
Przyniosla dziwny blask w swoich modrych oczach,
Przyniosla kwiatow won na zlotych warkoczach.
Podala raczke swa - szlosmy z soba razem,
Przed nami jasnial swiat cudownym krajobrazem,
Posrod rozkosznych lak i gajow mirtowych
Szlismy, nie mowiac nic - a mnie sie wydawalo,
Zem zycia mego piesn wypowiedzial cala,
Ze z jej rozanych ust jak z otwartej ksiegi
Czerpalem tajny skarb wiedzy i potegi.
Wtem nagle przyszla mysl dziwna i szalona,
Zeby koniecznie dojsc skad i kto jest ona.
I gdy zaczalem tak i wazyc, i badac,
Kwiaty zaczely schnac, a liscie opadac,
I nastal szary mrok... a ja w swoim biegu
Stanalem w gestej mgle na przepasci brzegu.
Strwozony zmiana ta, zwrocilem sie do niej;
Niestety, juz jej dlon nie byla w mej dloni.
Slyszalem tylko glos ginacy w ciemnosci:
"Bylam natchnieniem twym, mara twej mlodosci!"
I pozostalem sam - i noc swiat pokryla!
Myslalem, ze to sen - lecz to prawda byla!spis wierszy

Nadgrobek

Chwile nad krwawym zblakany zagonem,
Wracam z pola, znuzony droga nadpowietrzna,
Z proznymi dlonmi, z sercem rozzalonem,
Konczac wedrowke marna, choc konieczna,
I w tyl sie zimna twarza nie odwroce,
Bo obojetnym jest mi to - co rzuce.

Nigdym sie z ciemnych krain nie wychylil
Ani rzeczywistosci nie dotknalem reka,
Proznom sie stworzyc sfere zycia silil:
Sen mi nbyl zyciem, przebudzenie meka,
I zza oblokow chylac sie niechetnie,
Patrzalem na swiat lzawo, choc namietnie.

I nigdym w nikim nie znalazl oparcia,
Co by podzielil ze mna gorycz proznych checi;
Wiec sam zostalem zawsze pidczys starcia,
Bezsilnosc noszac w cielesnej pieczeci,
I choc bojowych uniknalem skazen,
Zostalem za to bez plonu i wrazen.

I nigdym usty nie dotknal drzacemi
Ust drugich, co by w serce milosc ziemska laly.
Senne mnie tylko widma kolysaly,
I dzis me werce zloza do podziemi,
Gdzie rozsypane w proch snic jeszcze bedzie:
Ze nad nim placza dziewicze labedzie.

Ta czystosc, grobu nimfom poslubiona,
Dala mej mglistej duszy swiateczny pogode,
I melancholii lagodnej zaslona
Spadla na dziwna narcyzow urode,
Co nie znalazlszy nic dla siebie w zyciu,
We wlasnym musi utonac odbiciu.

W wiazance wspomnien, z bieranych starannie,
Nic nie przezyje chwila jutra mej mogily;
Blyszczalem rosa uczuc nieustannie,
Lecz i te ptaki niebieskie wypily,
O tyle tylko pozostanie sladu,
Co po tych perlach, startych pierscia gadu.

Ani oproznie miejsca wsrod gromady,
Choc zniknie cieniu mego przezroczysta bialosc;
Nie pojde bladzic po ksiezycu blady,
I od zbudzenia zbawi mnie ospalosc,
I glucha nawet echa nie powtorza,
Zem sie juz ukryl przed bolesci burza.spis wierszy

Pan Jezus chodzi po swiecie


O! nie rozopaczaj tak dziecie,
Ze nie masz ojca i matki!
Pan Jezus chodzie po swiecie
I zrywa na lakach kwiatki.

Chodzie od wioski do wioski
I z kwiatow wianeczki zwija.
Szczesliwym usmiech ojcowski
Do chaty rzuca - i mija.

Lecz gdy sierote napotka
W chacie zwalonej od gromu,
Natenczas zjawia sie slodka
Twarz Jego na progach domu.

I boskie wyciagla dlonie,
Aby przytulic sierote;
Niesie jej blaski i wonie,
Kwiatki niebieskie i zlote.

A kazdy kwiatek niebieski,
Ktorym Pan Jezus obdarzy,
Osusza sieroce lezki
Wejrzeniem matczynej twarzy.

I w sercu nabrzmialym lzami
Wciaz paczki wypuszcza swieze...
Jasnymi niebios barwami
Dusze sieroty ubierze.

A kazdy kwiatuszek zloty
W przewodnia gwiazde sie zmienia
I lsni nad czolem sieroty
Iskra czystego natchnienia.

Choc pojdzie droga bolesci,
Choc nie zna rodzinnej strzechy.
W swych piersiach dziedzictwo miesci
Pelne niebianskiej pociechy.

Wiec nie rozpaczaj tak, dziecie,
Ze nie masz ojca i matki!
Pan Jezus chodzi po swiecie
I zrywa na lakach kwiatki.spis wierszy

Placzacej

Ty placzesz, dziewcze? Lez twoich szkoda,
Na te lzy gorzkie jeszczes za mloda,
Otrzyj swe oczy:
Swiat tak uroczy,
Na niebie jasna pogoda!

Wszak najpiekniejsze z wszystkich niebianek -
Mlodosc i wiosna wija ci wianek...
A ty w lzach przecie,
Niedobre dziecie,
Jak chmurny maja poranek?

Jakaz to bolesc czolo ci chmurzy?
Mozes sie paczkiem uklula rozy?
Lub pragniesz skrycie
Gwiazdki w blekicie
I nie chcesz czekac dluzej?

Moze ci wietrzyk przyniosl majowy
Szept podsluchanej kwiatow rozmowy?...
Utul sie w zalu,
Na ust koralu
Niech usmiech zablysnie nowy!

Mozes na kogos dzis sie zgniewala,
I stad ta chmurka przebiegla mala?
Chmurka sie zmieni
W siatke promieni
I tecza bedzie jasniala.

Chocby cie wieksza dotknela strata,
Przyszlosc dla ciebie w usmiech bogata...
Predko sie zgoi
Bol w piersi twojej,
Lzy schowaj na dalsze lata!spis wierszy

Posylam kwiaty...

Posylam kwiaty - niech powiedza one
To, czego usta nie mowia stesknione!
Co w serca mego zostanie skrytosci
Wiecznym oddzwiekiem zalu i milosci.

Posylam kwiaty - niech kielichy sklonia
I prosza srebrna rosa jal lezkami,
Moze uleci z ich najczystsza wonia
Wyraz drazacymi szeptany ustami,
Moze go one ze soba uniosa
I rzuca razem z woniami i rosa.

Szczesliwe kwiaty! im wolno wyrazic
Wszystkie pragnienia i smutki, i trwogi;
Ich wonne slowa nie moga obrazic
Dziewicy, choc jej upadna pod nogi;
Wzgarda im usta nie odplaca skromne,
Najwyzej rzekna:"Slyszalam - zapomne".

Szczesliwe kwiaty! moga patrzec smiele
I skladac zyczen utajonych wiele,
I snic o szczesciu jeden dzien sloneczny...
Zanim z tesknoty uwiedna serdecznej.spis wierszy

Powrot piosenki

Piosnka, ktora ukochana
Zwykla byla mi nucic,
Piosnka dawno zapomniana
Przyszla sen moj zaklocic.

Jej melodia staroswiecka,
Zapomniana od dawna,
Miala w sobie usmiech dziecka,
A w lze byla oprawna.

Skad sie wziela dzis na nowo
W sercz moim, ktoz to zgadnie?
Ale slysze ton i slowo,
Co mi dzwieczy tak ladnie.

Jeskli piosnki jak skowronki
Odlatuja z jesienia,
A wracaja znow na laki,
Gdy sie z wiosna zielenia -

To piosenki tej przybycie
I jej tchnienie milosne
Moze wrozyc nowe zycie,
Przebudzenie i wiosne.

Jesli piosnki sa, ach! tylko
Wlasnym cieniem czlowieka,
Co tak duzy ranna chwilka,
Z biegiem slonca ucieka -

A do dawnej wraca miary,
Kiedy slonce juz nisko,
To ten powrot piosnki starej
Moze wrozyc noc bliska.spis wierszy

Pozegnalne slowo

O droge moje pytasz sie i zzymasz,
Ze ta wykracza poza slonc tych sfery.
Nie chce cie ludzc; widzisz: jestem szczery,
Nie pojdziesz za mna, lecz mnie nie powstrzymasz.
Gdzie swiat moj? slonce? gdzie jest moja meta?
Moze mwrwoe bledny, nie kometa,
Chwile nadziemskie olsniwszy etery,
Zgasne w ciemnosciach, wiec imie me wmaz
Z listy twych bratnich planet, co bez konca
Krecic sie beda kolo swego slonca.
Moze kataklizm straszny mnie tam wiaze
Z nieznajomego biegunami swiata,
Moze fatalizm pcha mnie, a zatrata
Jedynym kresem, do ktorego daza;
Na coz mi wiedziec, gdy wytknieta droga?
A reszte zdalem na los czy na Boga.

Jam juz zmeczony ta ciagla gonitwa,
W ktorej co chwila duch moj lamal skrzydla,
Nie moglem niebios przejednac modlitwa,
A Syzyfowa praca mi obrzydla;
Nie chce juz ducha okielznac w wedzidla
Jak niedornego rumaka przed bitwa,
By zwyciezonym powrocic z wylomu,
Unoszac hanbe do pustego domu.

Ach! w tej bezbrzeznej pustymi dla ducha
Nie ma gdzie widzen swoich ucielesnic!
Wiec chociaz serce jak wulkan wybucha,
Samotne musi wiecznosc gniewu przesnic
I do grobowcow przywyknac milczenia,
Nim znajdzie w prochach cisze zakonczenia.

Wole wiec, pelen pogardy i wstretu,
Odwrocic moje oblakane oczy -
Od tego ladu proznego lamentu,
Od tej przyszlosci, ktora robak toczy,
I zapatrzony w moj ideal bialy,
Stac jako posag na bol skamienialy.

A kiedy slonce gasnace oswieci
Ostatni dzien mych marzen i upadek,
Sam swojej hanby i rozpaczy swiadek,
W milczaca przepasc duch sie moj rozleci
I nie zostawi dla was nic po sobie,
Co byscie mogli lzyc litoscia w grobie.spis wierszy

Rezygnacja

Wszystko skonczone juz pomiedzy nami!
I sny o szczesciu pierzchly bezpowrotnie,
Wzialem juz rozbrat z resknota i lzami,
I zyc, i umrzec potrafie samitnie.

Dzis nic z mych piersi skargi nie dobedzie,
Nic jej nie przejmie zachwytem lub trwoga,
Nie wyda dzwieku rozbite narzedzie,
Pekniete struny zadrzec juz nie moga.

Nie ma bolesci, co by mnie trwozyla,
Bo dzisiaj nawet w wlasny bol nie wierze,
Ogniowa proba dla mnie sie skonczyla,
I do cierpiacych wiecej nie naleze.

I zadne szczescie ziemskie mnie nie zwabi,
Zebym sie po nie mial schylic ku ziemi...
I zaden zawod sil mych nie oslabi -
Przebyta meka panuje nad niemi.

Swiatowych uczuc nicosc i obluda
Juz mnie nie porwie swym chwilowym szalem,
Przestalem wierzyc w te falszywe cuda,
Wiec i zwatpieniu ulegac przestalem.

Z calego tlumu zmyslonych aniolow,
Polyskujacych tecza swoich skrzydel,
Zostala tylko szara garsc popiolow
I wiotkie nici porwanych juz sidel.

Dzis jeden tylko duch mi towarzyszy,
co rezygnacji nosi ziemskie miano,
On wszystkie burze na zawsze uciszy
I da mi zbroje w ogniu hartowana.

W tej zbroi - przejde przez swiat obojetnie,
Surowe prawdy zycia mierzac wzrokiem,
Ani sie gniewem kiedy roznamietnie,
Ani sie ugne przed losu wyrokiem.

Patrzac sie z dala na klamliwe rzesze,
Na ich zabiegi o blyskitki prozne,
Kamieniem na nie rzucic nie pospiesze
I poblazania jeszcze dam jalmuzne.

Niech sie wiec konczy owa sztuka ladna,
Co sie zwie zyciem, w cieniu cichej nocy,
Bo zadna rozpacz i nadzieja zadna
Nad moim sercem nie ma juz dzis mocy!spis wierszy


Siedzi ptaszek na drzewie...

Siedzi ptaszek na drzewie
I ludziom sie dziwuje,
Ze najmedrszy z nich nie wie,
Gdzie sie szczescie znajduje.

Bo szukaja dokola,
Tam gdzie nigdy nie bywa,
Pot sie leje im z czola,
Ciern im stopy rozrywa.

Trwonia zycia dzien jasny
Na zabiegi i zale,
Tylko w piersi swej wlassnej
Nie szkaja go wcale.

W nienawisci i klotni
Wydzieraja cos sobie,
Az zmeczeni i smitni
Ida przespac sie w grobie.

A wiec, siedzac na drzewie,
Ptaszek dziwi sie bardzo,
Chcialby przestrzec ich w spiewie...
Lecz przestroga pogardza.spis wierszy

Slonko

Wedrowalo sobie slonko
Usmiechniete, jasne, zlote,
Szlo nad gajem, szlo nad laka,
Napotkalo w lzach sierote -

Ten sie zali: "Tak wesolo
Swiecisz swiatu, slonko moje,
Usmiechami sypiesz wkolo,
Gdy ja smutny we lzach stoje;

Obojetnie patrzysz na to,
Jak sie ludzkie serca mecza...
I nad kazda ludzka strata
Promienista blyskasz tecza".

Slonko na to: "Biedne dziecie!
I mnie smutno na niebiosach,
Gdy o waszym mysle swiecie
I o ludzi ciezkich losach.

Lecz nie mige ustac w drodze,
By nad kazda bolec rana -
Wiec w zlocistym blasku chodze,
Wypelniajac, co kazano.

Nie pomoga prozne zale...
Bol swoj niebu trza polecic -
A samemu wciaz wytrwale
Trzeba naprzod isc... i swiecic!"spis wierszy

Sonet (Niedlugo...)

Niedlugo moze na przyszloci dzieje
Zostanie tylko blady cien wspomnienia;
Serdeczne slady mrozny wiatr rozwieje
I wszystko zniknie we mglach oddalenia.

Wiec trzeba bedzie zmusic do milczenia
Te drzace struny, z ktorych piesn sie leje,
I grobowego wziac pozor kamienia,
Co pogrzebana pokrywa nadzieje.

Na taka przyszlosc, co mgle olowiana
Rozpostrzec moze na blekitnym niebie,
Na taka przyszlosc, ciemna i stroskana,

Co bol i milosc zarowno pogrzebie...
Niechaj te slowa pamiatka zostana
I niech przezyja razem mnie i Ciebie!spis wierszy

Szumi w gaju brzezina

Szumi w gaju brzezina,
Bo inaczej nie moze .
Wiatr galazki jej zgina,
Musi szumiec nieboze.

Wzdycha w gaju dziewczyna,
Mimo woli lzy cieka -
Bo milego wspomina,
Co jest od niej daleko.

Gdy nadejdzie juz zima,
Brzoza lisci pozbedzie,
Wszystkie wichry wytrzyma
I juz szumiec nie bedzie.

gdy nadejdzie juz zima,
Dziewcze wspomni milego
I smutnymi oczyma...
Zacznie szukac drugiego.spis wierszy

Ty czekaj mnie!

Ty czekaj mnie, dzieweczko cudna,
Pod ta wysmukla topola!
Przysiegam ci - choc to rzecz trudna,
Ze wroce - gdy mi pozwola.

Ty czekaj mnie i kochaj wciaz!
Bedzie to wielka zasluga -
A jak sie znajdzie dla ciebie maz...
Nie kaz mu wzdychac zbyt dlugo!

Lecz bierz z nim slub i kochaj znowu.
dopoki serca ci stanie.
I wierzyc chciej mojemu slowu,
Ze to ci skroci czekanie.

Gdy minie juz milosci szal -
Czekaj mnie pod ta topola;
Chociazbym z grobu powstac mial,
Powroce - gdy mi pozwola.spis wierszy

W chacie...

W chacie slabo ogien blyska,
Dymiac tli sie pniaczek swiezy -
Niedaleko od ogniska
Siwy dziadus w kacie lezy.

Izba taka naga, dymna,
Nedze wkolo znac widomie -
Siwy dziadus drzy ze zimna,
Na wilgotnej lezac slomie.

Trupia bladosc swa powloka
Pomarszczona twarz pokrywa,
Zapadniete skrzy sie oko,
Niby swieczka dogorywa.

Smierc z bladego patrzy czola
I na zdobycz swoje czyha,
I okraza go dokola,
I po chacie stapa cicha.

Dwoje dzieci w nogach siadlo -
Trwoznie patrza nieruchome
Na dziadusia twarz wybladla...
I z poslania skubia slome.

W glowach stoi kobiecina
Jeszcze mloda, choc juz zwiedla,
Zaplakana, drzaca, sina,
Nici zwija, co uprzedla.

Tlumi w sobie placz i lkanie
I w milczeniu stoi gluchem,
Patrzy chylkiem na poslanie
I ociera lzy fartuchem.

Chce zal ukryc - lecz nie umie,
I przed chorym lza ja zdradzi...
Dziadus widzi i rozumie,
I tak do niej rzecz prowadzi:

"Corus moja! nie masz czego
Lamentowac tak przeze mnie,
Lzej wam bedzie bez starego -
Jadlem chleb wasz nadaremnie!

Gdy szczesliwych smierc rozdziela,
To pojmuje zalosc wtedy...
Icha radosci i wesela
Nie zagorzkly kwasem biedy.

Ci, nie znajac gorzkiej doli,
Moga myslec o kochaniu
I lzy swije lac do woli
Przy wieczystym pozegnaniu.
Ale takim ludziom biednym
Nawet kochac sie nie trzeba -
Mniej nedzarzom bedzie jednym,
To dla drugich wiecej chleba.

Trza na rozum brac te rzeczy:
Jedna troska druga spedza;
Smierc przed glodem zabezpieczy...
A nad wszystko srozsza nedza.

Juz bywalo od lat paru
Nieraz gorzka mysl przeleci,
Ze przysparzam wam ciezaru
I objadam wasze dzieci.

Czasem mnie sie tez uwidzi,
Ze sie maz twoj patrzy krzywo,
Nie dziwota - trapia Zydzi,
A zmarnialo calkiem zniwo.

Tom wyrzucal nieraz sobie,
Ze po ziemi chodze jeszcze,
Gdy juz grosza nie zarobie,
Tylko, bywa, dzieci pieszcze.

Bog zlitowal sie nareszcze...
Mnie i twoim bedzie lepiej...
Wiec do serca tak nie bierzcie,
Niech Pan Jezus was pokrzepi!

Klopot tylko pochowanie
I wydatek doscy znaczny;
Lecz zaradzic jestem w stanie,
Na potrzebe bylem baczny.

Pod glowami obok paska
Jest skorzany mieszek stary;
W nim procz noza i obrazka
Cztery srebrne sa talary...

Przewidujac klopot taki,
Nie dawalem wam na zycie...
Sprawcie pogrzeb lada jaki...
Moze cos z nich oszczedzicie.

Kozik niechaj Wojtus bierze,
A obrazek moj - Jagusia.
Ach! za dziecmi zal mi szczerze...
Niechaj westchna za dziadusia!"spis wierszy

Zdradzieckie drzewo

W zla czy w dobra dole,
Wsrod szczescia lub meki,
Chodzilem na pole,
Spiewajac piosenki.

I bylo lzej sercu
Wyplakac sie spiewem
Na lako kobiercu,
Pod szumiacym drzewem.

Sluchaly mnie gaje -
I wtorzyly piesni
Srebrzyste ruczaje
I ptaszkowie lesni,

I dolina cala
Z usmiechem wesela
Zawsze mnie witala
Jako przyjaciela.

Az przyszla dziewczyna...
I pyta sie drzewa:
"Dlaczego dolina
Tak dzwieczy i spiewa?"

A na to powiada
To drzewo szumiace:
"Jest ktos, co posiada
Serce spiewajace

I chodzi prueu blonie
Po polach i lesie,
Serce drzy mu w lonie,
Wietrzyk piosnki niesie".

Wiec rzecze zlosliwa:
"To serce miec musze!
Niechaj mi przygrywa,
Gdy je raczka rusze".

I przychodzi do mnie
Ukladna, zdradziecka,
I prosi sie skromnie
Z naiwnoscia dziecka:

"Nudza mnie juz zdroje,
Nudza mnie motyle,
Daj mi serce twoje,
Zabawie sie chwile.

Chce tej strunie spiewnej
Przyjrzec sie ciekawie,
Oddam ci, badz pewny!
Skoro sie zabawie.

Prosze cie powolnie,
Widzisz ma pokore -
Nie dasz dobrowolnie -
To gwaltem zabiore".

Zrobila co chciala,
I ruszyla w droge,
Pusta piers zostala...
Spiewac juz nie moge.

Wiec dziewia sie gaje
I ptaszkowie lesni,
Ze im nie dostaje
Teraz mojej piesni.

I ja sam sie dziwie,
Myslac z niepokojem
O tej, co zlosliwie
Igra z sercem mojem.

Choc wszystko stracilem,
Nie mam do niej gniewu,
Tylko dokuczylem
Zdradzieckiemu drzewu:

Drzewu, co wydalo
Moj sekret dziewczynie,
Scialem galaz cala...
Niechaj marnie ginie!spis wierszy

Zyczenie

Minela wiosna, minelo lato,
I smutna jesien juz mija -
Kazdy dzien nowa zegna mnie strata
I reszte lez mych wypija.

Skonczy sie jesien, nadejdzie zima,
Pajecza zerwie sie przedza -
Serce chwil jasnych w locie nie wstrzyma...
Zostanie rozpacz i nedza.

O zima minie, i swiat na nowo
Przybieze postac wiosniana;
Lecz mnie nie zbudzi milosci slowo -
Umarli z grobu nie wstana!

Na godach zycia duchem i cialem
Inni juz beda przytomni...
Lecz niech ta, ktora tyle kochalem,
Czasami jeszcze mnie wspomni!spis wierszy

 

Anielskie chory

Anielskie spiewaja chory
W gwiazdzistym blekitow morzu,
Wsrod nocnej ciszy, przy lozu
Sennej natury.

Spiewaja tej biednej ziemi,
Co wiecznie w swiezej zalobie
Jak matka placze na grobie
Za dziecmi swemi.

Spiewaja ludziom, co dysza
W codziennym a krwawym trudzie,
Lecz biedni, zmeczeni ludzie
Piesni nie slysza.

I tylko ci, ktorzy tona
W wielkiej milosci pragnieniu,
Ci slysza w serc swoich drzeniu
Te piesn natchniona!spis wierszy

 

Bez granic

Potoki maja swe loza -
I maja granice morza
Dla wlasnej fali -
I gory, co tona w niebie,
Maja kres dany dla siebie,
Nie pojda dalej!

Lecz serce, serce czlowieka,
Wciaz w nieskonczonosc ucieka
Przez lzy, tesknoty, meczarnie,
I wierzy, ze w swoim lonie,
Przestrzen i wiecznosc pochlonie
I niebo cale ogarnie.spis wierszy

 

Blaka sie wicher w polu

Blaka sie wicher w polu,
Nie wie  w ktora wiac strone,
Blaka sie w dzikim bolu
Moje serce zmeczone.

Snieg lezy w gestym borze
I pokrywa krwi slady,
Tam moje slubne loze,
Tam kochanek noj blady!

Tak dlugo na mnie czeka!
Prozno pytam o droge -
Droga ciemna, daleka,
Dotad trafic nie moge!

Noc czarna swiat otacza -
Glucho, straszno i ciemno!
Ktos placze, kros rozpacza,
Przy mnie czy tez nade mna.

Mowiono, ze to biedna,
Oblakana dziewczyna
Po polu sama jedna
Zale swoje poczyna,

Lecz nie wiem, kto to taki,
Bo tak ciemno jak w grobie -
Gdy ujrze krwawe znaki,
To przypomne ja sobie!spis wierszy

Bodaj owa rzeczka

Bodaj owa rzeczka szuwarem zarosla,
Ktora mnie mlodego w obcy kraj zaniosla.
Bodaj owa rzeczka rybek nie rodzila,
Ktora mnie mlodego z domem rozlaczyla.
Bodaj owa rzeczka wyschla do ostatka,
Ze mnie tam zaniosla, gdzie nie znajdzie matka.

"Nie trzeba ci bylo, o moj chlopcze mlody,
Puszczac sie tak latwo na wezbrane wody.
Nie trzeba ci bylo z domu sie wydzierac,
Nie musialbys teraz z tesknoty umietac.
Rzeczka bedzie rzeczka i wciaz bedzie plynac -
Wstecz nie wroci woda musisz marnie ginac!
A twojej mogily nie obleja lzami,
Tylko nad nia burze beda wyc nocami!"spis wierszy

Czary

Cos sie zdawalo dziewczynie,
Cos sie zdawalo!
Przy mlynie
Godzine cala
Patrzala, jak woda plynie,
Jak pos nia w wodnej kotlinie
Cos sie pluskalo!

Zdawalo jej sie, ze w wodzie
Widzi teczowy
Na spodzie
Gmach krysztalowy,
A przed nim w swietnym pochodzie
W zaczarowanym ogrodzie
Krolewskie lowy.

Zdawalo jej sie znow dalej,
Ze widzi potem
Na fali
Blyszczacych zlotem
Rycerzy w helmach ze stali,
Ze nawet uklony w dali
Widzi przelotem.

O cuda! tuz przed nia kleka
Piekna, jak swieza
Jutrzenka,
Postac rycerza;
Wpol ja objela dlon miekka -
Ona sie ploni i leka,
I nie dowierza.

On szepcze milosnie do niej:
"Z kraju pieknosci,
Barw, woni,
Z kraju mlodosci,
Z wieczystej blekitnej toni
Przybywam z wiencem na skroni -
Pragnr milosci!

Jeslo masz serca choc tyle,
Zehy piers biala
Na chwile
Uczuciem drzala...
Porzuce skrzydla motyle
I pozostane tu w pyle
Ludzkiego ciala.

Lecz jesli tylko odgadne,
Ze ksztalty owe,
Tak ladne,
Sa marmurowe,
Ze serce nie drzy w nich zadne -
To wtedy jak cien przepadne
W mgly zaswiatowe!"

Dziewczyna slucha i plonie,
Cos jej sie zdaje,
Ze w lonie
Z wolna powstaje
W dziewiczej wstydu oslonie
Prawdziwa milosc - wiec dlonie
Drzaca podaje.

Lecz kiedy schyla sie z trwoga
Do slodkiej mary,
Pod noga -
Bylyz to czary?...
Nie widac przed nia nikogo!
A tylko przechodzi droga
Mlynarczyk stary.

Widocznie w owej godzinie
Cos sie jej snilo
Przy mlynie;
Skad by wziac bylo
Rycerzy w wodnej kotlinie?
A moze w pieknej dziewczynie
Serce nie bilo?spis wierszy

Dzwonki

Naraz mi jasnosc zniknela dzienna,
I swiat zalala ciemnosc bezdenna;
Czulem, ze serce bolesc mi zrywa...
Po czym nastala cisza straszliwa.
Z calego zycia przebrzmialej wrzawy
Zostaly tylko mgliste wspomnienia,
Jakis bol straszny, upadek krwawy,
Wyrok zaglady i potepienia,
Nedza bez granic,byt bez przyszlosci
I cale morze - morze nicosci...

W wnetrznosciach ziemi, w prochu i pyle,
Lezalem martwy w swojej mogile,
Z wystygla piersia, z wystygla twarza,
Pod ciemnych duchow lezalem straza;
Lecz chociaz wszystko padlo w rozstroju,
W niemocy ducha, w martwosci ciala,
Jednak nie mialem w grobie spokoju,
I mysl palaca wszystko przetrwala -
I po przebytej mece konania
Zostalo jeszcze poczucie trwania.

Czulem na ustach zycia gorycze
I wszystkie smutki spiewne, slowicze;
Marzenia w przepasc stracone ciemna
Ulatywaly jeszcze nade mna;
A pos tych marzen mglista zaslona,
Pod tym oddzwiekiem przebrzmialych godzin,
Tysiacem uczuc drzalo mi lono,
Tysiacem wskrzeszen czy tez narodzin,
Zycie sie lalo w nowe koryto,
Rzucajac dawna forme przezyta.

Czulem, jak piersi moje rozsadza
Razem niszczaca i tworcza wladza,
Jak niesmiertelna Boska potega
W ruch nieskonczony znowu mnie wprzega,
Jak mnie roztapia w swiatow ogromnie,
Jak mi dla ducha droge toruje...
I widze siebie w kazdym atomie.
I wszedzie mysl ma dawna znajduje;
A jedna czastka ponad grobami
Wybiegam na swiat kwiatow oczami.

I zamieniony w dzwonki blekitne,
Na wlasnym zgliszczu stoje i kwitne...
Znowu sie patrze na jutrznie zlota,
Znowu sie do niej zwracam z tesknota;
A noc wiosenna perlowe lezki
Rzuca na kwiatow senne kielichy,
I znowu koncze sen moj niebieski,
Taki spokojny i taki cichy...
A kiedy wietrzyk potraci kwiecie,
Piesn idealna plynie po swiecie.

Plynie daleko - wietrzyk ja niesie
Po zlotym polu, zielonym lesie,
Po naszych gorach, po naszych wodach,
Po naszych cichych wiejskich zagrodach;
Miesza sie z szmerem jasnego zdroju,
Z szumem topoli, z spiewem slowika,
I nadpowietrznym hymnem spokoju,
Harmonia ciszy serca przenika;
I blogoslawi ojczyste pole,
I blogoslawi ludzka niedole.

Czasami takze niebieskie kwiecie
Zwabi do siebie samotne dziecie.
I siada dumac pachole mlode,
Patrzac na kwiatkow dziwna urode;
I nie wie nawet, jakim sposobem,
Zrywajac dzwonkow klosy powiewne,
Wyrasta mysla nad smutnym grobem
I w sercu dzwieki znajduje spiewne;
Lecz czuje tylko: ze sie w nim budzi
Pragnienie niebios, milosc dla ludzi.

Wiec czegos patrzy i czegos czeka,
Niby cos widzi w cieniu z daleka...
W gasnycej zorzy i w barwach kwiatow -
Zgaduje pieknosc umarlych swiatow,
I nim sie ocknie z zadumy sennej -
Wykwita przed nim na tle blekitu
Anielska postac w szacie promiennej,
Plynaca ogniem nowego switu,
I tajemnice grobow odslania,
Krolowa smierci i zmartwychwstania.spis wierszy

Fijolki

Te fijolki, co mnie neca,
Te nie siedza skryte w trawie -
Lecz spod dlugiej, ciemnej rzesy
Patrza na mnie tak ciekawie.

Spod tej rzesy, co ocienia
Piekniej nizli traw zielonosc,
W niebieskiego mgle spojrzenia
Patrzy na mnie nieskonczonosc.

Niezmierzona, dziwna glebia!
W niej sie wszystko, wszystko miesci:
Wymarzone senne skarby,
Czarodziejskich raj powiesci.

Ale na tych skarbach wrozka
Polozyla swe pieczecie,
Strzeze oczat i serduszka
Sen cudowny i zaklecie.

I te oczy drzemia jeszcze
Otoczone tajemnica,
Choc z nich czasem blysnie plomien
Jedna, wielka blyskawica.

Spod spuszczonych skromnie powiek
Widac jakby jutrznie nowa...
O, szczesliwy stokroc czlowiek,
Kto odgadnie zaklec slowo!

Szczesny, komu sie otworza
Pelne blasku i pieszczoty! -
Wedrowalbym na kraj swiata,
Byle znalezc ten klucz zloty.

O fijolki! lube, zdradne!
Troska dreczy mnie surowa -
Bo ja zgine i przepadne,
Nie znalazlszy zaklec slowa.spis wierszy

Huczy woda po kamieniach

Huczy woda po kamieniach,
A na glebi cicho plynie -
Nie sadz ludzi po zachceniach,
Ale prawdy szukaj w czynie.

Kto prawdziwie czuc niezdolny,
Ten sie szumem slowa piesci -
Porok glosny swawolny
Malo wody w sobie miesci.

Lecz spokojnej cisza toni
Zwykle wielka glab zwiastuje -
Na wiatr uczuc swych nie trwoni,
Kto gleboko w duszy czuje!spis wierszy

Idz dalej

Wzywalem ciemnosci: niech wstanie!
I niech mnie pograzy w noc ciemna -
Wzywalem milczace otchlanie,
By lona zawarly nade mna -

Wzywalem strasznego aniola:
Niech slad moj zagladzi na ziemi,
Niech wszystkie dnie moje odwola,
Niepamiec rozpostrze nad niemi!

Lecz prozno wzywalem litosci,
Jak inni przede mna wzywali...
Glos tylko mnie doszedl z ciemnosci,
Co wolal:"Idz dalej, idz dalej!"spis wierszy

Ja ciebie kocham!

Ja ciebie kocham! Ach, te slowa
Tak dziwnie w moim sercu brzmia.
Mialazby wrocic wiosna nowa?
I zbudzic kwiaty, co w nim spia?
Mialbym w milosci cud uwierzyc,
Jak Lazarz z grobu mego wstac?
Mlodzienczy, dawny ksztalt odswiezyc,
Z rak twoich nowe zycie brac?

Ja ciebie kocham! Czyz byc moze?
Czy mnie nie zwodzi zludzen moc?
Ach nie! bo jasna widze zorze
I pierzchajaca widze noc!
I wszystko we mnie inne, swieze,
Zwatpienia w sercu stopnial lod,
I znowu pragne - kocham - wierze -
Wierze w milosci wieczny cud!

Ja ciebie kocham! Swiat sie zmienia,
Zakwita szczesciem od tych slow,
I tak jak w pierwszych dniach stworzenia
Przybiera slubna szate znow!
A dusza skrzydla znow dostaje,
Juz jej nie sciga ziemski zal -
I w elizejskie leci gaje,
I tonie posrod swiatla fal!spis wierszy

Kwiat paproci

Zakwita w puszczach dziwny kwiat paproci,
Na jedna chwile, w tajemniczym cieniu,
Caly swiat blaskiem czarodziejskim zloci,
Lecz mozna tylko dotknac go w marzeniu.

Mlodosc, co wierzac, sama cuda tworzy,
Umie go dojrzec w cudownosci lesie,
Zadne widziadlo w biegu jej nie strwozy,
Pewnej, ze skarb na sercu uniesie.

A choc nie uszczknie kwiecie idealu,
Co pod jej reka jako sen przepada -
Jednak ma chwile ekstazy i szalu,
W ktorej jest pewna, ze niebo posiada,

I widzi wszystkie ziszczone nadzieje,
Tryumf szlachetnych poswiecen i trudow,
I nowa jutrznie - ktora zajasnieje
Ponad przyszloscia wyzwolonych ludow...

Gdy sie dwa serca spotkaja teskniace,
Pelne nadziemnej pieknosci i zalu,
Gdy objawienie milosci jak slonce
Na ust splonionych zablysnie koralu,

Gdy po raz pierwszy drzace a wstydliwe
Te usta w jeden pocalunek splyna,
Gdy przez nie dusze polaczyc sie chciwe
Jako dwie fale w oceanie gina,

Natenczas w uczuc wezbranej powodzi,
W tej blyskawicy duchow idealnej,
Kwiat ow cudowny tajemniczo wschodzi
I w pocalunku kwitnie niewidzialny!

Tyle tez jego trwania: gdy z zachwytu
Zbudzona dusza chce go ujac w dlonie,
Zniknal bez sladu... Tylko wsrod blekitu
Zostaly po nim jakies dziwne wonie.spis wierszy

Marzenie poranne

Siedziala w ogrodzie w polswietle, w polcieniu,
Przy blasku wschodzacej jutrzenki,
Wsrod ciszy porannej oddana marzeniu,
Sluchajac slowika piosenki.

Marzyla o szczesciu, ,milosci - tak trocha,
Bo czymze mozna by innym?
Wszak kazda dziewczyna, choc jeszcze nie kocha,
Marzeniem sie bawi niewinnym.

Tesknota, niepokoj i dziwne zadania
Nieznanych a slodkich upojen
Budzily w jej sercu odblaskiem switania
Girlandy teczowych urojen.


I pila skwapliwie te wonie, te fale
Powietrza, co piers jej wznosily,
I mocniej blyszczaly jej ustek korale
I zywiej sie oczy palily.

Patrzala na kwiaty, co jasne z usmiechem
Sklanialy kielichy milosnie,
I dzielac sie wonnym rozkoszy oddechem,
Szeptaly o szczesciu i wiosnie.

Widziala konwalie dziewicza, jak drzala,
Lzy lejac z drobnego kielicha,
W objeciach wietrzyka, a choc tak niesmiala,
Jednakze cos pragnie i wzdycha.

A dalej narcyzy tak piekne, urocze...
Ze musza samotne pozostac,
Wiec glowki zwiesily nad wody przezrocze.
Scigajac odbita w niej postac.

Tam znowu fijolki, kryjace sie w trawie;
Tak dobrze tej cichej rodzinie!
Nie mysli o proznej wielkosci i slawie,
Lecz zyje dla siebie jedynie.

Tak marzac o kwiatach i tonac w marzeniach,
Oparla na reku glowe
I chmurki sledzila w slonecznych promieniach
To srebrne, to znow rozowe.

Wtem widzie zdziwiona: ze z slonca promieni
W jej oczach gmach staje zlocisty,
Z kopula szaforow, z scianami z zieleni,
A caly jak krysztal przejrzysty.

Kolumny - to palmy splecione arkady
Przez liany i bluszcze wiszace
Schodami - srebrzyste sciekaja kaskady,
Posdzka - mozajki kwitnace.

I widzi strwozona, jak kwiatow kielichy
Ludzkimi ja mierza oczami,
I widzi roj sylfow skrzydlaty i cichy -
Jak igra w powietrzu z teczami.

A jeden z narcyzow rosami wilgotny
W pieknego mlodzienca sie zmienia,
Lecz skrzydel nie dostal i usiadl samotny
Nad brzegiem srebrnego strumienia.

I widzi wzruszona, jak wiatrom sie skarzy:
Ze nie m na swiecie nikogo...
I slyszy westchnienia i w myslach sie wazy,
A tak jej smutno i blogo.

Nad litosc nic nie ma na ziemi swietszego,
Wiec litosc sklonila dziewczyne,
Ze wstala powoli i poszla do niego
Zapytac i smutku przyczyne.

Slyszala jak przez sen wyrazy namietne,
Co spiewnym piescily ja echem,
I oczy widziala tak piekne a smetne,
Ze odejsc byloby, ach! grzechem.

Slyszala, jak mowil: "Ty jestes wybrana,
By nowe ukazac mi zycie
I dusze na wieczna tesknote skazana
W niebianskim pograzyc zachwycie.

Ty jedna! ach! mozesz, na ziemi ty jedna!
Otworzyc mi nieba poswoje,
Twa milosc nam wladzie cudowna wyjedna,
I skrzydla dostaniem oboje".

To wszystko slyszala jak w sennym narzeniu -
I uciec, i zostac by chciala,
Az wreszcie ulegla slodkiemu wzruszeniu
I reke niesmialo podala.

Podala - i nagle spostrzegla z podziwem,
Ze leca oboje dlon w dloni,
Zlaczeni swych skrzydel teczowym ogniwem
W obloku jasnosci i woni.

A wszystko sie przed nia roztapia w blask slonca,
Piers sama oddycha rozkosza,
kraina cudowna, bez konca - bez konca,
A skrzydla ja w gore unosza;

I plyna wciaz razem w blekitne etery
Po szlakach przestrzeni gwiazdziszych,
A piesni - nadziemskie spiewaja im sfery
P ducha pragnieniach wieczystych.

Wiec czuje: ze serce wyrywa sie z lona,
Ze nadmiar uczucia piers tloczy,
Wsrod jasnych blekitow, gwiazd zlotych, steskniona -
Na niego podniosla swe oczy.

I wzrokiem spoczela w mlodzienca spojrzeniu,
Co ognia plynelo falami,
I w senneh ekstazy bezbrzeznym pragnieniu
Ust jego dotknela ustami.

Wtem wszystko przepada... i widzi, o dziwy -
swiat jasnych urojen znikniony!
I siebie zmieniona w krzak brzydkiej pokrzywy,
A mlodzian stal w oset zmieniony.

W rozpaczy i wstydzie chce plakac - nie zdola;
Coz bedzie nieszczesna robila?
Wtem slyszy z radoscia, ze matka ja wola,
I nagle ze snu sie zbudzila -

I poszla zapytac do marki, co znaczy
Sen dziwny o takiej przygodzie.
A matka z usmiechem swej corce tlumaczy,
Ze marzyc nie trzeba w ogrodzie.spis wierszy

Na sniegu

Biela sie pola, oj biela,
Zasnely krzewy i ziola
Pod miekka sniegu posciela...
Biala pustynia dokola. -

Gdzie byla laczka zielona,
Gdzie gaj rozkoszny brzozowy,
Drzew obnazone ramiona
Stercza spod zaspy sniegowej.

Opadla weselny szata,
Zniknely wiosenne czary,
Wiatr galazkami pomiata,
Zgrzytaja suche konary.

Tylko swierk zawsze ponury,
W tym samym zalobnym stroju,
Wsrod obumarlej natury
Modli sie pelen spokoju.

Wiec drzewa obdarte z lisci
Na jego ciemna korone
Patrza sie okiem zawisci,
Glowami trzesa zdziwione...

Prozno glowami nie trzescie,
Wy nagie, bezlistne gaje!
Przemija rozkosz i szczescie,
Bolesc niezmienna zostaje.spis wierszy

Nie bede cie rwala...

Nie bede cie rwala,
Konwalijko biala,
Bobys ty na moje
Plochosc narzekala.

Myslalbys sobie,
Ze to na zlosc robie;
Rosnij wiec szczeslowie,
Gajom ku ozdobie.

Nie mam ja dzis konu
Kwiaty niesc do domu,
Nikt mi ich nie wyjmie
Z wlosow po kryjomu.

Nie ma juz sasiada
Co kwiaty wykrafa;
Zdradziecki to chlopiec,
Ale slodka zdrada!

Pokad nie przyjedzie,
Nic mi sie nie wiedzie,
Bo wciaz tylko mylse
O mlodym sasiedzie.

I wszystko mnie mudzi,
Nawet zrywac kwiaty
Chetka sie nie budzi.
Mozesz wiec w spokoju
Rosnac tu przy zdroju,
dzis mi nic nie przyjdzie
Z kwiecistego stroju.

Lecz gdy wroci luby
Zawrzec ze mna sluby,
Wtedy, konwalijko,
Juz nie ujdziesz zguby.spis wierszy

Niezabudki kwiecie

Niezabudki wdzieczne kwiecie
Ona dala mi,
Gdym anielskie zegnal dziecie,
Ciche tlumiac lzy.
I mowila, kryjac twarz:
- "Luby! wrocisz przecie?
Ja cie czekam... wtedy dasz
Niezabudki kwiecie.

Wszak mowiles, ze me oczy
Jasne jak ten kwiat,
Gdy sie po nich lezka toczy
W dziwny marzem swiat;
Mego zycia rajski sen,
Wziales sen uroczy -
Bierz wiec lzawy kwiatek ten,
Pomnij na me oczy.

Kiedy smutek cie przemoze,
Gdy cie zlamie bol -
Porzuc gory, porzuc morze,
Wracaj do tych pol.
Jak ja teraz moje skron
Na twych piersiach zloze,
Mej milosci czysta ton
Glebsza nizli morze.

Gdybys dlugo bladzil w swiecie
I po przejsciu burz
Znalazl dzis ci mile dziecie
W cichym grobie juz -
Idz, o luby, na moj grob
W noc miesieczna w lecie,
Rzuc, spelniajac dawny slub,
Niezabudki kwiecie".

Odjechalem. Dnie mijaly,
Nadszedl smutku dzien;
Wszystkie moje idealy
Pierzchly jako cien,
Jeden tylko wiernyx mi
Zstal kwiatek maly,
A z nim pamiec lepszych dni,
Senne idealy.

Zycie lalo gorzkie mety
W kielich duszy mej,
A ja szedlem usmiechniety,
Bo wierzylem jej!
Dwoje oczu, gwiazdek dwie,
Jak talizman swiety
Prowadzilo w przyszlosc mnie,
Szedlem usmiechniety.

I ostatnie blaski zlote
Snula zycia lodz...
Gdym w niebieska wstapil grote,
Echo rzeklo: Wroc!
Wiec rzucilem wzrokiem w dal,
Opuscilem grote,
I wedrujac posrod fal,
Snulem blaski zlote.

Raz, ach! snilem sen proroczy,
Ze ja widze tuz:
Ma zamkniete martwo oczy,
Wieniec z bialych roz,
Drzaca raczki trzyma w krzyz,
Kwiaty wsrod warkoczy -
Wiec spytalem: "Czemu drzysz
I zamykasz oczy?"

Nic nie rzekla, lecz z westchnieniem
Stopniala we mgle...
Jam sie zbudzil z przerazeniem
I wrozylem zle;
Ach, myslalem, Ona to
Przyszla marnym cieniem,
Oslonieta grobu mgla,
Zegnac mnie westchnieniem.

Nigdy jej nie ujrze zatem!...
I ostatnia nic,
Co wiazala mnie ze swiatem,
Pekla... Mamze zyc?...
Pojde tylko na jej grob
W noc miesieczna latem
I wypelnie dawny slub,
Co mnie wiaze ze swiatem.

Popedzilem jak szalony,
Serce lamal bol...
Gdym sie zblizal w znane strony,
Do rodzinnych pol -
Nad strumieniem, gdzie mi kwiat
Dala lza zroszony,
Powitalem wspomnien swiat,
Biegnac jak szalony.

Az wtem nagle widze dwoje
Nad zwierciadlem wod,
Jak zrywaja kwiaty mije,
Kwiaty drogie wprzod;
Dziewcze skrylo swije twarz
W jego plaszcza zwoje,
I widzialem, Boze skarz,
Ich w uscisku dwoje!

Jak statua Laokona
Stoje slupem wciaz,
A mysl dziwna, ze to ona,
Kasa mnie jak waz...
Az nareszcie, Boze skarz,
Odchylil ramiona -
Odwrocila swoje twarz -
Ach!... to byla ona!

Wkrotce potem - ha, co chcecie,
Kiedy za maz szla,
Prowadzilem rajskie dziecie
Do kosciola... Ha!
Tylko na pamieci znak,
W noc miesieczna w lecie,
Na weselu wpialem w frak
Niezabudki kwiecie.

Tak sie skonczyl sen milutki
I ostatnia nic...
Zwiedly kwiatek niezabudki
Przestal w sercu zyc;
Powrocilem w ciemne mgly,
Unoszac swe smutki,
I nie wierze dzis juz w sny
Ani w niezabudki!spis wierszy

Powoj

Niejedna wesola piosenka
W wiosenne wieczory lub ranki
Wybiega z tego okienka,
Strojnego w biale firanki.

I smiechu srebrnego kaskada,
Ach, nieraz! z owego pokoju
Splynela w okna sasiada
Po waskich splotach powoju.

Natenczas ja bylem studentem.
I boski zajmowal mie Plato,
I nad niejednym fragmentem
Sleczalem zime i lato.

Myslalem, pracujac tak pilnie
I piszac uczone rozprawy,
Ze sie dorobie nieomylnie
Wiedzy, znaczenia i slawy.

Zly sasiad, zly sasiad byl ze mnie!
Siedzialem jak wiezien za krata
I klalem w duchu tajemnie
Sasiadke, piosnki i lato.

I nigdym nie patrzal w okienko,
Choc nieraz w niedziele lub swieto
Mignela biala sukienka,
W powoju kwiaty upieta.

Na prozno wesola figlarka
Rzucala do okna mi kwiatki,
Bralem do reki Plutarka,
Strzegac sie psotnej sasiadki.

Dzis znowu po trudach i znoju,
Po wielu minionych juz latach -
Mieszkam w tym samym pokoju.
I mysle czasem o kwiatach.

Nie mysle juz wiecej o slawie
W tej biednej izdebce pod dachem,
Lecz patrze w okno ciekawie,
Pojac sie wiosny zapachem.

Daremnie wygladam, daremnie!
Dzis nic mi spokoju nie skloci;
Ja jednak wzdycham tajemnie,
Cisza mnie gniewa i smuci.

Ach! teraz juz puste okienko!
I nie ma w nim bialych firanek!
Nikt mnie nie wabi piosenka
W majowy wieczor lub ranek.

I smiechu nie slychac srebrnego,
I wszystko juz lezy w ruinie -
Ja wzdycham, sam nie wiem czego,
Myslac o psotnej dziewczynie.

Zaginal slad mojej sasiadki,
I tylko zwieszony kaprysnie
Powoj przynosi mi kwiatki,
Do okna gwaltem sie cisnie.

I motyl przyleci czasami
Pic slodycz z jasnego kielicha;
A ja sie patrze ze lzami,
"Gdzie ona?" - pytam go z cicha.

Wspomnienie przeszlosci piers tloczy,
Az wreszcie zalami wybucha;
A motyl patrzy mi w oczy,
Na kwiatach siedzi - i slucha -

I semrze, miod pijac z kielicha:
"Wszak mogles i kochac, i marzyc?
Kto napoj szczescia odpycha,
Ten nie ma prawa sie skarzyc!"spis wierszy

Przykro, przykro jest debowi...

Przykro, przykro jest debowi, gdy go robak toczy,
Ale przykrzej nie moc plakac, gdy lez pelne oczy.

Smutno biednej jest ptaszynie, gdy jej skrzydla urzna,
Ale smutniej jeszcze temu, co kocha na prozno!

Zle jes zmykac jeleniowi, gdy go zdybia w kniei,
Ale gorzej jeszcze sercu wyrzec sie nadziei...

Trudno plywac ciezkim glazom po rzecznej glebinie,
Ale trudniej nie zalowac szczescia - kiedy minie.

Ciezko, ciezko wrocic na swiat, gdy sie lezy w gronie,
Ale ciezej, o moj mily, zapomniec o tobie!spis wierszy

Roza

Ach ta roza! ach ta roza!
Co sie w twoje okno wdziera,
Na pokusy mnie wystawia,
Sen i spokoj mi odbiera...

Wciaz z zazdroscia mysle o niej,
Choc jej nie smiem dotknac reka,
Bo mnie gniewa, ze bezkarnie
Patrzy noca w twe okienko.

Rad bym nieraz rzucic wzrokiem,
Bladzac w wieczor po ogrodzie,
Rad bym dojrzec... ale zawsze
Stoi roza na przeszkodzie!

Ona winna! ona winna!
Ze ciekawosc moje drazni,
Bo gdzie siegac wzrok niemoze -
Siega sila wyobrazni.

Odtwarzajac pieknosc twoje,
Coraz bardziej trace glowe,
Zamiast paczkow - zawsze widze
Twe usteczka karminowe.

A gdy jeszcze wonne kwiaty
Poosrebrza blask ksiezyca,
Wtedy, wtedy w kazdej rozy
Widze tylko twoje lica.

A mysl coraz dalej biegnie -
I wypelnia postac cudna,
I odslania wszystkie wdzieki...
Bo fantazje wstrzymac trudno.

Widze ciebie na wpol senna,
Snem rozkoszy rozmarzona,
Widze wlosow splot jedwabny,
Sniezna fala drzace lono

I te usta, co milosnie
Wspolotwarte - chca czarowac;
I rozwazam: co za rozkosz
takie usta pocalowac!

Krew sie ogniem w zylach pali,
Chce ten obraz piescic wiecznie...
Lecz przy rozy - pod okienkiem
Stac mlodemu niebezpiecznie.

Gdybym tylko mogl byc pewny,
ze cie, piekna, nie oburze,
Bylbym, bylbym juz od dawna
Pod twym oknem zdeptal roze.spis wierszy

Siwy koniu

Siwy koniu, siwy koniu!
Cos tak zadumany?
Nie wiesz drogi, nie wiesz drogi
Do mej ukochanej.

Moja mila nas rzucila,
Nie wyrzeklszy slowa;
Jak nie znajdziesz do niej drogi,
Zginac nam gotowa.

Siwy koniu, siwy koniu,
Ciezko tobie bedzie,
Przegonimy wiatr,co wieje,
Nie spoczniemy w pedzie.

Siwy koniu, siwy koniu,
Ciezej sercu memu -
Bo stracilo juz nadzieje,
Samo nie wie czemu!spis wierszy

Sonet

Sie trenneten sich endlich und sah`n nicht.
Nur noch zuweilen im Traum;
Sie waren längst gestorben
Und wussten es selber kaum.

Kiedym cie zegnal, usta me milczaly,
I nie wiedzialem, jakie slowo rzucic,
Wiec wszystkie sowa przy mnie pozostaly,
A serce zbieglo i nie chce powrocic.

Tys powitala znow swoj domek bialy,
Gdzie ci slowiki beda z wiasna nucic,
A mnie przedziela swiat nieszczescia caly,
Dom moj daleko i nie moge wrocic.

Tak mi bolesnie, zem odszedl bez echa,
A jednak lepiej, ze zadnym wspomnieniem
Twych jasnych marzen spokoju nie skloce,

Bo tobie jutrznia zycia sie usmiecha,
A ja z gasnacym zegnam sie promieniem
I w ciemnosc ide, i juz nie powrocespis wierszy

Stokrotki

Jakze zaluje tej szczesliwej pory,
Kiedy stokrotki kwiatek pospolity
Zdal mi sie w cudne ubranym kolory
I budzil w sercu dziecinne zachwyty.

I kiedy dlugie majowe wieczory
Spedzalem, patrzac w ocz blekity,
Cichego szczescia pelen i pokory,
Bijacy sercem, a nigdy niesyty.

A choc to bylo kwiecie takie skromne,
Nigdym sie z prawda marzen nie rachowal,
Bom mial rozkosza serce nieprzytomne;

I kiedym usta rozane calowal,
Tom nic nie pragnal i nic nie zalowal -
I dzis drze jeszcze, gdy te chwile wspomne...

Pozniej, ach,wiele kwiatow egzotycznych
Widzialem, pelnych pieknosci i woni.
Duzo heroin znalem poetycznych,
Niosacych usmiech, lzy i serca w dloni...

A przeciez zaden z tych kwiatow rozlicznych
Wspomnieniem szczescia mnie teraz nie goni,
I z tych postaci wznioslych, eterycznych,
Od melancholii zadna mnie nie broni!

Bom sie nie spotkal juz z tym upojeniem,
Co jedno droge do szczescia otwiera,
Bez wzgledu, czy jest prawda, czy zludzeniem.

Bez niego serce powoli zamiera
I z idealow blade maski zdziera,
I zegna zwiedle stokrotki westchnieniem..spis wierszy

Tesknota

Obloki, co z ziemi wstaja
I plyna w slonca blask zloty,
Ach, one mi sie byc zdaja
Skrzydlami mojej tesknoty.

Te biale skrzydla powiewne
Czesto nad ziemia obwisna,
Lzy po nich splywaja rzewne,
Czasem i tecza zablysna.

Gwiazdy, co kraza w przestrzeniach
Po drogach nieskonczonosci,
Sa one dla mnie w marzeniach
Oczami mojej milosci.

Patrza sie w ciemne odmety
Te wielkie ruchome slonca...
I ja miloscia przejety,
Patrze i tesknie bez konca.spis wierszy

Uwielbienie

Umarly jeszcze bede wielbic ciebie!
I nie zapomne pod ziemia czy w niebie
O twej jasnosci -
Bos ty mi byla nie proznym marzeniem,
Nie bajka zmyslow teczowej nicosci,
Lecz bylas ducha ozywczym pragnieniem
Wiecznej milosci!

Nie otoczylas mnie pieszczota senna
Ani tez fala splynelas plomienna
Na piers steskniona,
Nie wprowadzilas mnie na roz poslanie,
Gdzie tylko ciala w upojeniu tona -
Lecz mi pieknosci dalas pozadanie,
Moc nieskonczona.spis wierszy

Wspomnienie

Nikly meteor, lecz toruje droge
I niesmiertelnosc pragnien w piersiach szczepi;
Wiec choc na widmie postawi sie noge,
Bolesc mu nowy piedestal ulepi,
Gdzie stojac skrzy sie rozowym plonieniem
Do chwili, w ktorej wszystko zajdzie cieniem.

Gdziez jest to pierwsze rozkiszne zawisko,
Co sie do piersi mej tulilo drzacej?
Ach! tak daleko juz i ach, tak blisko!...
Odchodzi z wolna od wierzby placzacej,
Co ocieniala rozmarzone glowy,
Sluchajac sennej slowikow rozmowy...

wracaj, o luba! wszakze zmierzch wieczorny
Zranione serca zwykl zblizac do siebie;
Na ustach twoich zawisne pokorny
I cala pamiec przeszlosci zagrzebie,
Jak Feniks z wlasnych powstanie popiolow
To opetane serce przez aniolow.

Czy pomnisz dzien ten omamien bez trwogi,
W ktorym milosci rzucilas mi slowo?
A jam ci swiaty chcial rzucic pod nigi
I innym zyciem natchnac je na nowo,
Bom sie tak uczul wielki, dumny, silny,
Ze chcialem nawet wskrzesic swiat mogilny.

Jezeli pomnisz dzien ten i wyrazy,
Ktore sie laly wezbranym potokiem,
Wiedz, ze wciaz do tej zielonej oazy
Wybiegam sercem i mysla, i wzrokiem;
U tego zrodla, co tak zywo bije,
Jak golab piora obmywam i pije...

A gdy sie zdrojem twych wspomnien odswieze,
A gdy upoje milasci tej wonia,
Znowu zaczynam kochac i znow wierze,
Ze zdolam jeszcze wzleciec w niebo po nia,
I zapominam, com cierpial i przezyl,
Bylebym jeszcze chwile dluzej wierzyl...

I zapominam, ze mi juz nie wolno
Powrocic w przeszlosc jasna i szczesliwa,
Ze musze naprzod droga isc mozolna
I snuc z swej piersi pajecze przedziwo;
Wiec na to wszystko niepomny przez chwile,
Chce przybrac skrzydla i barwy motyle.

Lecz juz za pozno! Duszy, co sie wzbija,
Motyle skrzydla uniesc juz nie moga,
Chwila upojen bezpowrotnie mija,
I dzis trza pelzac wydeptana droga,
O zadne loty wiecej sie nie kusic,
Milczec i serce do milczenia zmusic.

Do ciebie wrocic nie chce i nie moge,
Bo juz zagial dawny ksztalt mlodzienczy;
Dluga przebylem po przepasciach droge,
I dzis juz zadna roza mnie nie wienczy;
Wole sie ukryc przed twym wzrokiem w cieniu
I zyc mlodoscia wieczna w twym wspomnieniu.

Mialbym odslonic przed toba piers pusta,
W ktorej wygasla sila i namietnosc;
Mialbym pozwolic pocalunku ustom,
Na ktorych usiadl chlid i obojetnosc?
O nie! na wieki wole sie rozlaczyc,
Niz gorycz moje w twoje serce saczyc!

Tak wiec odchodze, bez zalu, bez serca.
slowiki wspomnien do snu juz sie klada,
I tylko puchacz, posepny szyderca,
Slszec sie daje; ja twarz rwracam blada
I przez dzielacy nas przeszlosci cmentarz
Rzucam pytanie: "Czy jeszcze pamietasz?"spis wierszy

Z podrozy Dunajcem

Juz jasny ksiezyc na wodospadzie
Haftuje srebrem strumienia bieg,
I fala, co sie do snu kladzie,
Lekko potraca o skalny brzeg!

Juz ciemne lasy drzemia w oddali,
Szemrzac modlitwy wieczornej chor,
Dalekie echa gluchna na fali,
I we mglach tona podnoze gor.

Lodke do drogi strumien kolysze
I piana rosi nadbrzezne mchy,
Plynmy wiec w ciemnosc i nocna cisze,
W kraine cudow, marzen i mgly.

Glowe swa oprzyj na mym ramieniu
I do ksiezyca obroc swa twarz,
I oswiecona w bladym promieniu
O idmie szczescia dumaj i marz!

Ja bede sledzil na twojej twarzy
Przelotnych marzen ruchoma nic,
I bede myslal: "Jak pieknie marzy..."
I z wolna zaczne o tobie snic.

A tak cie sen moj sercem odmieni,
Ze mi wykwitniesz jak bialy kwiat,
Pelen miesiecznych, drzacych promieni,
Rzucony ze mna w fantazji swiat.

I bede mniemal wtenczas wpolsenny,
Ze na twych marzen teczowym tle
Widze uczucia odblask promienny,
Plynacy ku mnie na srebrnej mgle...

A kiedy jeszcze fala zdradziecka
O kamien nasze potraci lodz,
To ty z przestrachu trwoznego dziecka
Na mnie wzruszone spojrzenie rzuc!

I do mnie blizej pochyl sie cala
I ujmij silniej braterska dlon,
Ja bede myslal, zes ty zadrzala,
W mojego serca spojrzawszy ton...

A kiedy dalej wyplyniem z wolna
Na wod leniwych spokojny szlak,
Moze pomysl, zes kochac zdolna
I ze mi lezke rzucasz na znak!

Wiec plynac znowu w girlandach piany,
Co sie roztraca o progi skal,
Wyszepne przez se, zem zakochany
I zem ci serce na wieki dal.

Tak rozmarzeni oboje cisza,
Pijac tesknote i nocny chlod,
Wymienim slowa, ktore uslysza
Fale i duchy lewniwych wod;

I ksiezycowych blasku promieni,
Rwac kwiaty marzen na srebrnej mgle,
Uwierzym, zesmy sercem zlaczeni
W pierwszej milosci rozkosznym snie.

Lecz gdy przybijem wreszcie do brzegu,
Rzucajac miejsce czarownych scen
Wtenczas o dobrym myslac noclegu,
Poznamy wkrotce, ze to byl sen.spis wierszy

Zwiedly listek

Nie moglem tlumic dluzej
Najslodszych serca snow,
Na listku bialej rozy
Skreslilem kilka slow.

Slowa, co w piersiach drzaly
Nie wymowione w glos,
Na listku rozy bialej
Rzucilem tak na los!

Nadzieje, ktoram piescil,
I smutek, co mnie trul,
I wszystkom to umiescil,
Com marzyl i com czul.

Te cicha serca spowiedz
Mialem jej poslac juz
I prosic o odpowiedz
Na listku nialych roz.

Lecz kiedy me wyrazy
Chcialem odczytac znow,
Dojrzalem w listku skazy,
Nie moglem dostrzec slow.

I pozolkl listek wiotki,
Zatarl sie marzen slad,
I zniknal wyraz slodki,
Com jej chcial poslac w swiat!spis wierszy

do gory